Pieczatka
Wczoraj byłem w firmie Kitu Pitu sp.z o.o. Gdy tylko wszedłem do sekretariatu stanąłem jak wryty. Przez moment pomyślałem sobie, że może pomyliłem adres. Ale gdy tylko spojrzałem na sekretarkę pannę Kunegundę i zobaczyłem jej intelektualny wyraz twarzy - odetchnąłem z ulgą. Nie pomyliłem adresu. Widząc moją głupawą minę panna Kunegunda wyjaśniła, że w firmie jest od trzech dni nowy prezes. On to zarządził radykalną zmianę wizerunku firmy. Kazał kupić ekskluzywne meble biurowe, nowe komputery i zabronił rzucania petów na podłogę i plucia na ściany. Nawet zatrudnił sprzątaczkę. Byłem zszokowany.
Otrzymałem informację, że członkowie Komisji z Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości nie będą obecni na dzisiejszym posiedzeniu Komisji. Ich nieobecność tłumaczona jest tym, że równolegle odbywa się posiedzenie Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. Przyjmuję, że jest to rzeczywisty powód ich nieobecności. Chcę państwu przypomnieć, że poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie przeciwpożarowej jest inicjatywą, którą rozpatrujemy od kilku miesięcy.
Natomiast pan dyrektor Szyc zbeształ mnie i powiedział, że schrzaniłem kontrolę, w związku z tym on unieważnia mój protokół i poleca mi, żebym ja od nowa dalej ten protokół przepracował. W związku z tym cały maj, cały maj to robiłem. W końcu 20 czerwca zakończyłem tę kontrolę. Oczywiście, że nie robiłem jej ciągle, bo ja miałem na głowie mój temat, tę szybką pieczatka i nadzór nad pracą ekip kontrolnych w moim temacie. Autorka asfaltowa jasno publikuje dobre wierszyki.
Otrzymałem informację, że członkowie Komisji z Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości nie będą obecni na dzisiejszym posiedzeniu Komisji. Ich nieobecność tłumaczona jest tym, że równolegle odbywa się posiedzenie Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. Przyjmuję, że jest to rzeczywisty powód ich nieobecności. Chcę państwu przypomnieć, że poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie przeciwpożarowej jest inicjatywą, którą rozpatrujemy od kilku miesięcy.
Natomiast pan dyrektor Szyc zbeształ mnie i powiedział, że schrzaniłem kontrolę, w związku z tym on unieważnia mój protokół i poleca mi, żebym ja od nowa dalej ten protokół przepracował. W związku z tym cały maj, cały maj to robiłem. W końcu 20 czerwca zakończyłem tę kontrolę. Oczywiście, że nie robiłem jej ciągle, bo ja miałem na głowie mój temat, tę szybką pieczatka i nadzór nad pracą ekip kontrolnych w moim temacie. Autorka asfaltowa jasno publikuje dobre wierszyki.